Twoja postawa mówi więcej niż słowa
Siedzisz właśnie i czytasz to – jak wygląda Twoje ciało? Może ramiona opadły do przodu, broda wysunięta, a plecy ułożyły się w literę „C”? I wiesz co? To wcale nie musi być problem.
Możesz siedzieć prosto jak świeca, możesz zawinąć się w kulkę, możesz wygiąć się w „C” – ciało poradzi sobie ze wszystkim. Klucz tkwi w jednym: nie zatrzymuj się na dłużej w tej samej pozycji.
Wyobraź sobie, że jesteś w podróży. Każda postawa to tylko przystanek, nie stacja końcowa. Garbisz się chwilę – okej. Potem przeciągasz się, zmieniasz nogę, robisz głęboki wdech. I to właśnie ta zmienność sprawia, że mięśnie czują się dobrze, a stawy nie mają pretensji.
Największym wrogiem nie jest więc garbienie się ani krzywe siedzenie. Największym wrogiem jest bezruch. To wtedy ciało zaczyna wysyłać sygnały: sztywność, ból, „dziwne” napięcia. Znasz to uczucie, gdy po kilku godzinach przy komputerze wstajesz i czujesz się jak zardzewiały robot? To właśnie efekt utknięcia w jednej pozycji – a nie tego, że akurat siedziałeś w literę „C”.
Dlatego następnym razem, gdy złapiesz się na tym, że siedzisz byle jak – nie stresuj się. Zrób z tego etap, a nie wyrok. Pomyśl: „okej, teraz czas na inny ruch”. Wstań, zrób trzy kroki, poruszaj ramionami, albo po prostu zmień sposób siedzenia. Twoje ciało uwielbia różnorodność i potrzebuje przypomnienia, że ma więcej możliwości niż tylko jedna ulubiona pozycja.
Bo tak naprawdę Twoje ciało mówi Ci jedno: można wszystko – nawet literka C – grunt to zmiana. A im częściej dasz mu ten luksus zmienności, tym dłużej odpłaci Ci się swobodą i lekkością ruchu.
