Ramię boli „od niczego”? To coś znaczy.
Budzik dzwoni, sięgasz po telefon, a tu nagle – szarpnięcie w ramieniu. Próbujesz przeciągnąć się po śnie, a ręka jakby „przyblokowana”. Myślisz: pewnie źle spałem. Ale kiedy taki ból powtarza się regularnie, to nie tylko kwestia poduszki.
Ramię to bardzo ruchomy staw – pozwala sięgać, podnosić, machać, witać. Ale ta ruchomość to też ryzyko. Gdy siedzisz godzinami przy biurku, ręka oparta o blat w jednej pozycji, mięśnie stabilizujące bark przestają działać. I wtedy mała rzecz, jak podniesienie kubka, potrafi wywołać ból.
Czasem przyczyna tkwi głębiej – lekki stan zapalny ścięgien, przeciążony stożek rotatorów albo zaburzenie ustawienia łopatki. Efekt? Niby „nic nie zrobiłem”, a jednak boli. A im bardziej unikamy ruchu, tym ciało bardziej „zamyka” zakres i tworzy błędne koło.
Co możesz zrobić? Ruszaj się! Proste krążenia ramion, wiosłowanie gumą, kilka ćwiczeń w pionie. Ramię nie lubi bezruchu – traktuje go jak karę. I pamiętaj – kiedy boli, to nie jest „przypadek”. To komunikat. Odbierasz go?

