Dlaczego łokieć tenisisty nie dotyczy tylko sportowców
Nigdy nie grałeś w tenisa, a łokieć boli jakbyś właśnie wygrał Wimbledon? Nie jesteś sam. „Łokieć tenisisty” to potoczna nazwa stanu zapalnego ścięgien prostowników nadgarstka – i dziś częściej dotyczy… informatyków, fryzjerów i fanów DIY.
Problem zaczyna się niewinnie – uczucie sztywności, lekki ból po pracy. Potem pojawia się trudność z otwarciem słoika, trzymaniem kubka czy podaniem ręki. I choć źródłem jest nadgarstek, to właśnie w łokciu objawy są najbardziej dotkliwe.
Dlaczego tak się dzieje? Powtarzalność. Te same ruchy, ta sama pozycja – przez godziny, dni, tygodnie. Mięśnie prostowniki zaczynają się buntować. Bez przerwy, bez rozciągania, bez wsparcia. A łokieć – niby daleko – ale to tam wszystko się zbiera.
Nie potrzebujesz rakiety, by przeciążyć łokieć. Wystarczy długie scrollowanie, praca myszką, zbyt duży śrubokręt. Twoje ciało nie pyta, co robisz. Ono reaguje, kiedy przesadzasz.
Zrób więc przerwę, porozciągaj przedramiona, zrób kilka ruchów nadgarstkami. A jeśli boli – nie ignoruj. Tenis może i nie Twój sport, ale łokieć wciąż Twój.

